BLOGGER TEMPLATES AND TWITTER BACKGROUNDS »

poniedziałek, 25 stycznia 2010

1. Początek

W pewnym ciemnym pokoju, w którym jedynym źródłem światła był ogień palący się w kominku, dwaj mężczyźni prowadzili rozmowę.
- Powiedz mi szczerze, co stało się z tamtym chłopakiem? – Blondyn przekrzywił głowę w bok, opierając ją na dłoni. W drugiej zaś trzymał kieliszek z winem.
Jego rozmówca odgarnął nonszalancko pofarbowany na biało kosmyk włosów, który wyślizgnął się z jego niedokładnej kitki i opadł mu na policzek.
- Nie potrafił dotrzymać mi kroku.- Rzucił całkowicie obojętnie.
Cichy chichot wydobył się z gardła blondyna, lecz po chwili zniknął w odgłosie trzasku ognia palącego się naprzeciw postaci.
- Tak jak wszystkie twoje zabaweczki. – Powiedział poważnie, przyglądając się swojemu przyjacielowi z dzieciństwa.
- I co najważniejsze, szybko się nim znudziłem. Buntował się przez jeden dzień, a później siedział cicho, pozwalając na każdy mój ruch. Gdybym chciał zabawy z lalką, kupiłbym lalkę. – Burknął, zły na swojego byłego zwierzaczka.
Blondyn uśmiechnął się przebiegle, upił łyka czerwonego wina, a słodki smak rozpłynął się w jego wnętrzu. Spojrzał uważnie na swojego przyjaciela, w którym się kiedyś podkochiwał. Zmężniał. Jego rysy się wyostrzyły, był teraz wysokim, cholernie przystojnym mężczyzną z wypisanym okrucieństwem na twarzy. Białe włosy podkreślały jego urodę, a czarne oczy spoglądały na świat z wyższością.
- Dziwisz się? – Po pokoju rozniósł się melodyjny śmiech.- Każdy ma ciebie dosyć.
Białowłosy spojrzał na niego z politowaniem. Owszem, blondyn był jego najlepszym przyjacielem, ale nie oznacza to, że traktuje go inaczej niż innych. Dla niego wszyscy byli śmieciami, gdyż byli niedoskonali. To, że sam był wampirem, sprawiało, że jest lepszy od innych, gdyż w jego krwi nie ma żadnych skaz. Sam blondyn jest mieszańcem, pół-elfem, pół-demonem. To właśnie sprawiało, iż uważał, że góruje nad nim.
- Ale ty jakoś wytrzymujesz. – Uśmiechnął się ironicznie obnażając kły.- Dobrze, Kirch, przejdźmy do interesów. – Skończył ich rozmowę o wszystkim, a zarazem o niczym.
Blondyn przytaknął.
- W takim razie, czego dziś szukasz? Na co masz ochotę?- Spytał uważnie mierząc wzrokiem wampira.
- Na rodzeństwo. – Odpowiedział, a po pokoju rozniósł się przerażający śmiech.
- Nowy fetysz?
- Coś w tym rodzaju. Wiesz, te rodzinne więzi mnie fascynują. – Machnął ręką, spoglądając w czerwone źrenice przyjaciela. Ten uśmiechnął się drapieżnie, wiedząc już, o co chodzi przyjacielowi.
- Rodzeństwo...? Ale rozumiem, że nie chcesz bliźniaków?
- Nie, co mi przyjdzie po dwóch identycznych zwierzaczkach?
Blondyn wstał i podszedł do drzwi. Jego przyjaciel postąpił tak samo. Wyszli na korytarz i zaczęli schodzić schodami w dół, do lochów.
- Chyba coś takiego ci znajdziemy...- Odpowiedział Kirch z uśmiechem na ustach. Stanął przed drzwiami, czekając, aż jeden z jego pracowników podejdzie do nich.
Gruby mężczyzna, ze śladami po trądzie, niepewnym krokiem ruszył w stronę swojego szefa.
Otworzył im drzwi. Białowłosy musiał zakryć sobie nos, gdyż smród, który go uderzył był nie do wytrzymania. Zapach był mieszanką odchodów i niemytych ciał oraz starej, już zaschniętej krwi. Ale to ostatnie to tylko on potrafił wyczuć.
- Witaj w moich skromnych progach.- Mężczyzna zachichotał, idąc wzdłuż korytarza, a po bokach znajdowały się cele z metalowymi kratami.
Białowłosy szedł dumnie, jego wyprostowana sylwetka nie miała nic do zarzucenia. Od czasu do czasu zerkał do celi, spoglądając na wystraszonych i brudnych niewolników.
- Mogą wydać ci się dość mizerni, odkąd tu przybyli nie chcą nic jeść. Prawdziwe uparciuchy. – Mruknął z przekąsem.
- Jakiej są rasy? – Spytał przyglądając się sylwetce przyjaciela idącemu przed nim.
Blondyn zatrzymał się przy jednej celi. Zaraz po chwili podbiegł do nich gruby mężczyzna z pęczkiem kluczy i zaczął szukać odpowiedniego.
- Są ludźmi, nie posiadają żadnych mocy.
Wampir na te słowa skrzywił się nieznacznie. Nie cierpiał tych stworzeń, są tacy słabi i jedyne, do czego się nadają to służenie istotą przewyższającym je. Taki zwykły człowiek nie ma prawa by nawet spojrzeć na wampira czystej krwi, jakim jest białowłosy.
- Oj, Valdo! – Pokręcił głową Kirch, kładąc dłoń na ramieniu przyjaciela.- Zobaczysz spodobają ci się, a ta ich słodka niemoc... Och! – Westchnął chichocząc pod nosem.
Gruby pracownik w końcu otworzył celę. Valdo z łatwością mógł dostrzec dwie postacie siedzące w rogu pomieszczenia. Mężczyzna złapał jedną z nich, za obróżkę na szyi i zmusił do powstania. Z ust szatyna wydobył się cichy jęk.
- Zostaw go, świnio! – Warknęła druga z postaci, automatycznie się podnosząc i starając uszkodzić jakoś mężczyznę.
Valdo na ten widok uśmiechnął się kpiąco. Ta cała scena zaczyna mu się podobać.
Mężczyzna złapał rzucającą się postać za brązowe kosmyki i pociągnął go za nie. Odpowiedzą na ten ruch był cichy jęk.
- Pożałujesz tego! – Wysyczał chłopak starając się uwolnić od napastnika.
- Może trochę grzeczniej?- Warknął trędowaty, skuwając ich dłonie kajdankami.- Nowy właściciel chce was obejrzeć. – Wyprowadził chłopców z celi.
Valdo teraz mógł im się dokładnie przyjrzeć. Chłopak, który rzucił się na pracownika, był wyższy i trochę lepiej zbudowany od brata. Mimo wszystko był szczupły. Brązowe kosmyki, sięgające ramion okalały jego twarz, a bystre zielonozłote oczy spoglądały na wszystko złowrogo, tak jakby chciał ich odstraszyć samym spojrzeniem. Niższy z braci, rozglądał się dookoła nieufnie. Jego zmęczone błękitne tęczówki, posiadały w sobie jakąś głębię, której Valdo nie potrafił opisać. Blond włosy, na karku były związane w malutką kitkę. Jedna z warg była lekko opuchnięta, a przecinała ją rana. Jego policzek ozdabiało jeszcze krwawiące zadraśnięcie.
Niby byli braćmi, lecz nie było w nich widać podobieństwa.
- Śmierdzą jak szczury, wykąp mi ich. – Machnął ręką i ruszył w kierunku wyjścia, a na jego twarzy kreował się złowrogi uśmiech.
Teraz na pewno nie będzie mu się nudzić...

2 komentarze:

Anonimowy pisze...

Zapowiada się ciekawie ^^ zobaczymy co będzie dalej...

Hilisme pisze...

Nie potrafię ocenić po jednej notce. Masz ciekawy styl, ale znajdzie się kilka literówek, które są błędami językowymi. Jak np.: "Upił łyk" nie "Upił łyka". Takie drobne coś, a mi nieco przeszkodziło w czytaniu, ale już koniec krytyki, sama też nie piszę doskonale.
No nic. Czekam na więcej.
Pozdrawiam i życzę weny. Oraz zapraszam do siebie.
Bye